"A Wonderful Life"

 O tytule płyty ("Wspaniałe życie"): 

Udawanie, że za wszystkim co robisz, stoi jakaś filozofia jest albo nadinterpretacją, albo próbą znalezienia wymówki dla niektórych czynów. Ja nie mam wymówki dla "A wonderful life", bo naprawdę myślę, że życie jest wspaniałe. 

O nagrywaniu drugiej angielskiej płyty:

Tak naprawdę to nie rozumiesz do końca tego, co cię czeka, gdy po raz pierwszy nagrywasz angielski album. Śnisz ten "amerykański sen", jeśli mogę to tak ująć jako francuzkojęzyczna Europejka. I po raz pierwszy ocierasz się o niego, ocierasz się tylko odrobinę, ale jednak. Więc gry robisz to po raz drugi, masz już prawdziwy pomysł nie tylko na to, co chcesz zrobić, ale też jak powinieneś to zrobić. 

O różnicy między śpiewaniem po angielsku, a śpiewaniem w innych językach:

Jeśli mnie pytasz czy nagrywanie po angielsku jest technicznie inne, to odpowiadam, że tak, jest technicznie inne. Chociażby ze względu na sposób, w jaki układasz usta, język. W angielskim istnieją dźwięki, których nie ma w innych językach. W muzyce dają ci niesamowitą wolność.

O "Review my kisses" ("Powtarzać moje pocałunki"):

"Review my kisses" jest bardzo zmysłową piosenką. Powtarzać pocałunki  to to, co wszyscy chcemy robić na tym etapie miłości, gdy za kimś tęsknimy, gdy to tak bardzo boli... Jest to piosenka, którą chciałam zaśpiewać od 7 i pół roku. Po raz pierwszy usłyszałam utwór Desmond Childa gdy byłam Nowym Jorku i od tej pory marzyłam o tym, żeby ją nagrać..." I potem ciągle do mnie wracała, aż wreszcie poznałam jej autora, gdy rozpoczynaliśmy współpracę. Zapytałam go - "Pamiętasz tą piosenkę?" - "O tak, jest bardzo stara, napisałem ją dawno temu..." i opowiedział mi o tym, gdy cierpiał i jedynym wspomnieniem tego bólu, było momentalnie powracające na skórze uczucie. - "Tak, znam dokładnie ten moment, wszyscy przez to przechodzimy, chcę o tym zaśpiewać..." Stanęłam za mikrofonem, zaśpiewałam raz i to było to.

O Garym Barlowie i Eliocie Kennedym, którzy współpracowali z Larą przy pisaniu utworów:

Gary i Eliot są tak... entuzjastyczni, tak, to dobre określenie. Są tak związani z esencją muzyki, ale przede wszystkim oboje są świetnymi muzykami i piosenkarzami, więc wiedzą dokładnie o co w tym wszystkim chodzi. Oni nie produkują muzyki, oni nią żyją. 

O "The last goodbye" ("Ostatnie pożegnanie"):

Czym jest ostatnie pożegnanie? Ostatnią sekundą? Końcem podróży, którą przeżyłeś z jakąś osobą? Każdy ma tego własną interpretację, ale dla mnie chodzi siłę "teraz", o rozsmakowywanie się w nim, o życie chwilą, o przeżywanie każdego momentu tak, jakby to miała być, albo mogła być wieczność.

O "Intoxicated" ("Pijana"):

Napisałam piosenkę tworząc metaforę i podobieństwo między tym, gdy cię boli i tego nie widzisz, a tym gdy cię boli dlatego, że to choroba. O zmienianiu powodów, dla których miłość sprawia ci ból, w chorobę. I nazwałam ją "Intoxicated". 

O tym, co w tej płycie jest najważniejsze:

Najważniejsze rzeczy są powiedziane w czasie trwania piosenek, w czasie tych 3 minut.

O swojej "ciemnej stronie":

Moja ciemna strona to ta, która ciągle wątpi. Ciągle wątpi... Nigdy nie wie, czy siedzi na odpowiedniej sofie, czy jest na odpowiedniej planecie, czy to, co robi, jest odpowiednie. Jeśli rozwodzisz się nad tymi wątpliwościami, analizujesz dlaczego twój entuzjazm ginie, zapomnij... Nigdy ci się nie uda. Ale jeśli zmienisz to w energię, która pozwoli ci posunąć się naprzód, to wtedy wątpliwość jest pozytywna, jest siłą napędową do następnego kroku. 

O "No big deal" ("Nic wielkiego"):

Ta piosenka jest o chęci, o głębokiej chęci, żeby coś się stało teraz. Siła "teraz" jest ogromna.

O swoich metodach:

Mam raczej wizje niż metody. Przez większość czasu wyobrażałam sobie rzeczy, marzyłam o nich. I siła tej myśli, siła myślenia jest niewiarygodna.

żródło: Sony Music